Dziecko,  Przemyślenia mamy

Fiołki i konwalie

     Gdyby ktoś zapytał mnie czy chciałabym cofnąć się do czasów dzieciństwa, bez wahania odpowiedziałabym: nie! Każdy okres mojego życia miał swoje blaski i cienie i każdy wspominam bardzo dobrze. Jestem człowiekiem, który dość szybko zapomina i wymazuje z pamięci przykre incydenty; pewnie za dwa, trzy lata i Żywiec będę wspominać bez resentymentów.
      Dzieciństwo, dorastanie, okres studiów, początki bycia mamą i żoną- wszystko to miało swoje plusy i minusy, choć jedne okresy opiewały w 99% plusów, a inne w 99% minusów, to ja niczego nie żałuję, nic bym nie zmieniła i do żadnego momentu w swoim życiu nie chciałabym wrócić, bo wiem że czeka mnie jeszcze wiele dobrego.
      Niemniej jednak dzieciństwo to okres, który prawie każdy z nas wspomina z rozrzewnieniem, sentymentem, z uśmiechem. Jako dzieci byliśmy wolni od konwenansów, nie przejmowałam się jak wyglądam i w czym idę do szkoły, czy zjadłam za dużo cukierków i nie powinnam poćwiczyć żeby to spalić, czy odpowiednio dużo umiem i jak prezentuję się na tle klasy. Liczyło się tylko tyle, żeby wrócić do domu po szkole, gdzie czekał ciepły obiad, żeby solidnie odrobić lekcje, by mama była zadowolona, a potem mieć czas na zabawę. Beztroska, nieświadomość i dużo czułości.
          Pamiętam, gdy mama śpiewała mi “Ta Dorotka, ta malutka”- uwielbiałam tą kołysankę i gdy tylko ją słyszałam, widziałam śliczną, malutką Dorotkę o długich blond włosach, która biegała w ogrodzie pełnym róż i mieszkała w małym, pobielanym domku pełnym haftowanych obrazków, koronek i kwiecistych wzorów. To było moje dzieciństwo.
       Pamiętam wiosnę i ciągłe proszenie mamy: “Mamo, chodźmy na fiołki”. Nie wiem, czy moja mama to w ogóle pamięta, ale dla mnie te spacery i zrywanie świeżo zakwitłych fiołów razem z nią, to była najcudowniejsza rzecz pod słońcem i jedno z najwyraźniejszych wspomnień jakie w sobie noszę. Pamiętam doskonale ten nadzwyczajny widok fiołków wśród traw i odurzająco wspaniały zapach konwalii, które czasem udało nam się upolować. To było moje dzieciństwo.
     Pamiętam ten dzień, kiedy Melania miała kilka tygodni, strasznie płakała i nie mogłam jej uspokoić.   Zaczęłam jej śpiewać “Tą Dorotkę” i rozpłakałam się razem z nią, bo dotarło do mnie, że jej dzieciństwo skończyło moje. Tak mi się wtedy wydawało.
      Nadszedł jednak wyczekany dzień, gdy pojechałam w odwiedziny do rodziców, gdzie mama podała mi ciepły obiad i wzięła ode mnie córkę. To był ten dzień, kiedy znowu stałam się dzieckiem i to był ten dzień, kiedy zdałam sobie sprawę, że już zawsze nim będę- póki moja mama będzie żyła.
     Mamo, nie chciałabym cofnąć się do czasów dzieciństwa, bo dzięki Tobie- w Twoim towarzystwie, zawsze trochę jestem dzieckiem. Dziękuję Ci za to i życzę Ci wszystkiego co najlepsze, bo jesteś najwspanialszym człowiekiem jakiego znam.

52 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *