Przemyślenia mamy

Wybory nie z w wyboru…

       Od ponad trzech lat jestem mężatką, to zbyt krótki staż żeby wypowiadać się na temat małżeństwa. Nie mogę powiedzieć ani na czym ono polega, ani co się z nim do końca wiąże, bo nadal, wraz z mężem jesteśmy na etapie uczenia się czym to całe małżeństwo jest. Nie jestem pewna czy za 50 lat, będę komukolwiek w stanie powiedzieć czym małżeństwo jest, ani czy będę znała złotą receptę na udany związek, tego nie wiem. Wiem jedno, wciąż się uczymy, wciąż wszystko jest świeże.
         Większość moich koleżanek to singielki, niestety z reguły nie z wyboru. Każda po cichu (lub nie po cichu 😉 marzy o znalezieniu drugiej połówki i założeniu rodziny. Gdy tak na nie zerkam w mojej głowie rodzi się pytanie: “ale po co im to wszystko?”. Po co wolnej, niezależnej kobiecie, która ma pracę, mieszka w dużym mieście, może przebierać w facetach, chłop do opierania, gary, syf i malutkie, płaczące dziecko? Patrzę na te moje zadbane, spełnione koleżanki i zastanawiam się czemu im czegoś brakuje, czemu nie korzystają z życia? Nie musiałam żadnej o to pytać. Wszystkie czują się piekielnie samotne, żadna nie ma już ani siły, ani ochoty żeby szaleć po klubach i co chwilę flirtować z nowym facetem. Mają stabilną pracę, karierę, stabilne życie, ale nie mają poczucia stabilizacji. 
        I jak to jest, że ja patrzę na nie z zazdrością, bo mają pracę, ciekawe życie w dużym mieście, są spełnione, pięknie ubrane i umalowane, a one patrzą na mnie i mówią, że chciałaby mieć taką rodzinę jak ja? Czy każda z nas chce aż tak wiele? Czy godne życie, dobra praca, dach nad głową i szczęśliwa rodzina to w Polsce taki luksus? Niestety okazuje się, że tak. Mnie jest ciężko znaleźć pracę, bo mam dziecko. Ba, ciężko to lekko powiedziane, ja jej po prostu nie mogę znaleźć w ogóle, tutaj, gdzie mieszkam… Moim koleżankom ciężko jest znaleźć partnera, bo jak się już rozpocznie karierę, to w Polsce praca pochłania całe życie: czasem przez korki, czasem przez wymagającego szefa, czasem przez mało elastyczny grafik, czasem przez bycie na każde zawołanie tylko po to, by dostać skarb tych czasów, czyli umowę o pracę. Niektóre z nas mają cudowną rodzinę, ale są na garnuszku męża- jak ja. Inne mają cudowną pracę, ale taką że na nic je nie stać, a poświęcają się jej bez granic. Jeszcze inne nie mają ani dobrego faceta, ani dobrej pracy, są na utrzymaniu rodziców i do tego są bardzo samotne. Czy o takich kobietach można powiedzieć, że mają wszystko? Że mają super życie, a czegoś im jeszcze brakuje? 
          Dlaczego kobietom, tak oczytanym, interesującym się wieloma rzeczami, będącym na bieżąco z kulturą, sztuką, polityką, wykształconym, inteligentnym jest tak ciężko? Czemu mężczyzna może mieć jednocześnie dobrą pracę i dziecko, a kobieta musi wybierać między jednym i drugim? Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze tak jest, nie w każdym przypadku, ale młodym osobom, młodym kobietom w Polsce jest po prostu ciężko. Po studiach stają przed wyborem (czasem nie mają go w ogóle, wiem) rodzina czy kariera i od tego wyboru zależy ich całe, dalsze życie. Mężczyznom nikt nie każe wybierać, nikt nie pyta czy zamierzają mieć dziecko lub czy je mają. U nas, w Polsce, to że matka zajmuje się dzieckiem i domem jest tak naturalne jak potrzeby fizjologiczne. Ale czy słusznie?
Melania ma na sobie:
kapelusik- outlet (16 zł)
sukieneczka- po koleżance (lupilu)
sandałki- badoxx

10 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *