Uroda,  Zdrowie

Sposoby na przemianę materii (obciążonej Wigilią ;)

Nie wiem jak Wy, ale ja w okresie świątecznym zamieniam się w rasową świnkę i jem co mi się na widelec nawinie.
Wigilia jest pod tym względem dla mnie szczególna, bo tak jak gotuje moja mama nie gotuje nikt i czegokolwiek się ona nie tknie, natychmiast zamienia w eksplozję smaków. W Wigilię moja mama przechodzi samą siebie. Stół zawsze ugina się od pyszności. Najbardziej, w wydaniu mojej mamy, lubię kapustę z grochem, kulebiaka, barszcz i kompot z suszu (edit: również wspaniały na przyspieszenie przemiany materii, poprawę trawienia i złagodzenia uczucia pełności). Całą resztę również robi po mistrzowsku, ale jednak to te dania skradły moje serce. Zawsze też upieczonych jest kilka ciast i ciasteczka i zawsze ja przywożę swoje ciasta i muffinki i koniec końców łakoci jest cała masa.
W okresie świątecznym chyba wszyscy sobie folgują, zresztą ciężko się oprzeć kiedy nęci cała gama zapachów i kolorów, automatycznie wywołujących ślinotok :P.
Przygotowałam więc dal Was post o tym czym wspomóc przemianę materii, która okresie świątecznym zostaje wystawiona na poważną próbę. Nie daję Wam recepty na pałaszowanie wszystkiego bez wyrzutów sumienia, ale na spałaszowanie tyle, ile zawsze, z dużo mniejszymi wyrzutami ;).
1. Espresso– nie kawa rozpuszczalna zabielona mlekiem i dosłodzona cukrem, tylko prawdziwa mała czarna, której gorycz wykrzywia usta i którą trzeba popić wodą. Jeśli nie macie ekspresu, możecie zaparzyć taką kawę w kawiarce lub nawet zwykłym zaparzaczu. Warunek jest jeden- musi być mocna i prawdziwa, zmielona. Espresso wypite po wieczerzy postawi Was na nogi i przyspieszy przemianę materii. Wystarczy tylko poczekać na efekty 😉
2. Chili, imbir, cynamon– wspominałam już kiedyś, że ostre przyprawy potrafią pobudzić przemianę materii nawet do trzech godzin po spożyciu. Nie żałujmy więc świeżego imbiru do herbaty czy chili do potraw, które będziemy spożywać. Cynamon, który w Boże Narodzenie jest jedną królujących przypraw, ma podobne właściwości. Dodajmy go więc hojnie do szarlotki czy pierników.
3. Otręby- zawierają duże ilości błonnika, który pobudza perystaltykę jelit. Ponadto mają właściwości zapychające żołądek, gdyż pęcznieją. Dobrym pomysłem będzie dodanie otrębów do lekkiego śniadania w dniu Wigilii. Pomoże nam to wytrwać w poście do wieczerzy oraz przy okazji wspomoże przemianę materii.
4. Szklanka wody z sokiem z całej cytryny- to jest napój bomba. Jeśli dodamy do niego starty imbir i dosłodzimy miodem np. spadziowym, będzie to również doskonała broń przeciwko wirusom i bakteriom. Taki napój wypity na czczo pomaga oczyszczać organizm z toksyn. Zalecane jest wypijanie mikstury codziennie by wspomóc dietę lub układ odpornościowy- w zależności od tego, co wrzucimy w jego skład.
5. Wino- koniecznie wytrawne i czerwone. Musi być jednak bardzo dobrej jakości. Warto przy tym pamiętać, że alkohol jest bardzo kaloryczny i czasem lepiej wspomóc się espresso. Jeśli jednak chcemy napić się z rodziną i uczcić wspólny czas, warto sięgnąć po kieliszek czerwonego, wytrawnego wina zamiast drinka.
6. Nasiona chia- bardzo polecane w diecie odchudzającej. Podobnie jak siemię lniane, mają właściwości żelujące, więc wypełniają żołądek dając uczucie sytości. Pobudzają przemianę materii, są skarbnicą witamin i mikroelementów. O tych nasionach pisałam m. in. tutaj.
7. Ruch- wykorzystajmy dobrze czas spędzany w gronie najbliższych i wyjdźmy na rodzinny spacer lub pomaszerujmy na pasterkę. Lekki marsz czy dłuższy spacer świetnie pobudzą przemianę materii. A jeśli będziecie szczęśliwcami u których poprószy śnieg, wyjdźcie ulepić bałwana czy porzucać się śnieżkami. Co z tego, że będzie późno. W końcu będzie co świętować, prawda?
8. Post- na jeden dzień zrezygnuj z mięsa, wedle tradycji. Daj jelitom odpocząć, zresztą ryba to też mięso, warto o tym pamiętać ;). Kto wie, może tego wieczoru wpadnie do Was zbłąkana kaczka i osobiści podziękuje Wam za wstrzemięźliwość pod pokarmów mięsnych? 😉

Mam nadzieję, że komuś przydadzą się moje rady. Myślę, że niejedna kobietka skusi się teraz na espresso po obiedzie, a rano dorzuci do jogurtu łyżkę otrąb. Nie ma jednak powodu by wariować i odchudzać się w Boże Narodzenie. Odpuść sobie te kilka dni, życie jest za krótkie by liczyć uszka. Nie wiadomo ile jeszcze Wigilii nam zostało…

Post powstał w ramach projektu:
Wspólne blogowanie przy choince

54 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *