Zdrowie

Pierwszy raz z… sushi :)

      Moja pierwsza (i jedyna jak do tej pory) przygoda z sushi zdarzyła się, gdy moi rodzice zabrali na tydzień Melcię, a my z mężem zostaliśmy na cztery dni tylko we dwoje. Z racji ogromnej ilości czasu, którą zostałam obdarowana, postanowiłam zmierzyć się z sushi. Od dawna zapalałam się do tego pomysłu, ale trochę się bałam, a trochę nie wiedziałam jak się za to wszystko zabrać. Strach jednak miał wielkie oczy, a wszystko robi się niezwykle przyjemnie i sprawnie. Bez obaw, nawet amator da sobie radę. 
       Wiem, że moje sushi maki są zupełnie amatorskie, ale nie chodzi tu o perfekcjonizm a dobrą zabawę i smak. Znawcy pewnie mnie teraz zlinczują, ale ja na moim pierwszym sushi (ze względu na męża) dokonałam zbrodni, gdyż dodałam do niego wędzonego łososia (wersja dla mnie) i tuńczyka (wersja mężowska). 
        Standardowo, moje sushi maki to nori, specjalny ryż, awokado, ogórek, serek ala philadelphia (dałam bardzo kremowy, o dużej zawartości serek z lidla, nie pamiętam nazwy, ale na wieczku na pewno dominował kolor ciemno-niebieski)  i oczywiście ryba. Moją wersję przyozdobiłam dodatkowo kawiorem. Sushi maków wyszło zdecydowanie więcej, ale taki ładny talerz mam tylko jeden ;).

20 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *