Przemyślenia mamy

Co bym zrobiła, gdybym miała 100 tys. zł na koncie w banku?

Po raz drugi już biorę udział w wyzwaniu blogowym “Pieć dni do leszpego bloga” organizowanym przez Urszulę Phelep tutaj. W zeszłym miesiącu bawiłam się tak wyśmienicie, że i teraz nie mogłam odpuścić, choć mam teraz na głowie na prawdę tyle spraw, że powinnam odstawić blog na co najmniej dwa tygodnie 😛

Co bym zrobiła, gdybym miała 100 tys. na koncie w banku?

Dla mnie to pytanie jest tak proste jak budowa cepa ;). Natychmiast kupilibyśmy wymarzone mieszkanko 75 metrów kwadratowych na kredyt. Te 100 tysięcy byłyby naszym wkładem własnym, a my w końcu mielibyśmy nasze miejsce na ziemi. Marzy mi się pokój dla Melanii, gdzie stałoby piękne metalowe łóżko z ładnie pozakręcanym, jak gałęzie drzewa, zagłówkiem :). W środku byłoby jasno, pastelowo, przestrzennie i słodko (ale nie za słodko, na pewno nie różowo!). Marzy mi się piękna, intymna sypialnia dla mnie i męża i kuchnia otwarta z salonem oraz wielki balkon, najlepiej z częścią wydzieloną na oranżerię! I łazienka… Oj łazienka z wanną mi się marzy, żebyśmy nie musieli już łatać brodzika pod prysznicem reklamówkami po, to żeby Melcia mogła wziąć pseudo kąpiel i pobawić się zabawkami do wody… Marzy mi się wanna wolno-stojąca i łazienka w drewnie. Marzy mi się jasne mieszkanie z dużymi oknami i urządzanie tych własnych, czterech kątów. Marzy mi się poczuć w końcu “u siebie”, mieć lodówkę z prawdziwego zdarzenia i miejsce do przyjmowania gości po ludzku ( tak żeby ktoś nie musiał siedzieć na podłodze), już nie mówiąc o rozkładanej kanapie, gdzie moglibyśmy nocować dziadków… Wierzę, że kiedyś uda nam się zebrać potrzebną sumę- nie próżnujemy, oszczędzamy… Jak to mówią: grosz do grosza… 😉 A marzeniom trzeba pomagać.

50 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *