Przemyślenia mamy

Czego nowego nauczyłam się w poprzednim miesiącu?

Myślę, że oprócz tego, że wciąż uczę się jak pracować pod presją czasu i ostatni miesiąc bardzo mnie w tej kwestii szkolił, a i listopad oraz grudzień nie będą mnie szczędzić:P To przede wszystkim tego, czego się ostatnio nauczyłam to język niemiecki. Wprawdzie nie “nauczyłam” się go (bo języka uczy się całe życie…), ale uczę się bardzo sumiennie i systematycznie.
Mój dzisiejszy post odnosi się więc do umiejętności czysto praktycznych i związanych z nauką, nic kreatywnego i ciekawego. Ot, po prostu nowy język 🙂

Jak wiecie jestem człek bezrobotny i choć szukam pracy na wszystkie sposoby, posiadam dwa dyplomy UJ i certyfikaty z angielskiego, jestem mega pracowita i  wydaje mi się dość ogarnięta, to wciąż nic z tego nie ma.
Postanowiłam więc przysiąść i uczyć się niemieckiego. Niestety głowa nie ta co parę lat temu i sama nie byłam w stanie tego ogarnąć, więc po przypływie gotówki za pewną dorywczą pracę, której się podjęłam, postanowiłam poszukać lektora. I tak od pewnego czasu raz na tydzień odwiedza mnie przesympatyczna Pani, z którą lecimy przez materiał jak burza. Bardzo nam się dobrze pracuje i czuję, że ta praca będzie owocna. 
Niemieckiego uczyłam się kiedyś, więc nie jest to praca od podstaw, ale biorąc pod uwagę ile zapomniałam to można powiedzieć, że startowałam prawie od zera.
Moim celem jest zdać certyfikat z niemieckiego, żeby te moje CAE i FCE nie były zbyt samotne. A jeśli dalej nie będzie nam się w tym kraju układać (choć bardzo go kochamy), to planujemy udać się do Niemiec w poszukiwaniu pracy. Nie jest tutaj prosto, a im dalej jestem od ukończenia studiów, tym trudniej mi będzie znaleźć tutaj sensowną pracę, dlatego daliśmy sobie konkretny limit czasu i jeśli nic się nie zmieni, to nie będzie sensu tu zostać. No chyba, że mój mąż dostałby genialną fuchę w Polsce:)

66 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *