Dziecko,  Zdrowie

Słodycze w diecie dziecka

Nigdy nie zabraniałam córce jeść słodyczy. Uważam, że zakazany owoc smakuje lepiej i zabranianie dziecku próbowania i odkrywania smaków prowadzi często do odwrotnych skutków. 
Nigdy nie było też tak, że mieliśmy tajemniczą szafkę pełną śmieciowych batonów, bezwartościowych chrupek i czekolad z nadzieniem. Po co niepotrzebnie kusić? 😉
Wiedziałam, że najlepszym sposobem na słodycze będzie ich umiejętne dobieranie i ustalenie kiedy  córka może je jeść. 
Pozwalam córze jeść słodkie codziennie po obiedzie (podobnie jak sobie :P), jednak w niewielkich ilościach. Bardzo zwracam uwagę na jakość deseru. Jeśli zdarza się tak, że nie ma u nas wypieku mojej roboty (a zdarza się to bardzo rzadko), wtedy pozwalam małej na “kupny” łakoć. 
Jako deser króluje u nas czekolada. Jedyna jaką znajdziesz w naszej kuchni to taka, która zawiera minimum 60% kakao, z reguły jadamy 72%, ale tak naprawdę, najlepiej z córką lubimy surową czekoladę!!! Surowa czekolada to chyba najlepsza postać czekolady jaką w życiu jadłam. Jest niezwykle wyrazista w smaku, a przy tym nie jest kwaskowata jak jej przetworzona, gorzka odpowiedniczka. Wyczuwalna jest w niej słodycz, lekko tylko złamana goryczą. Uwielbiamy z Melanią orzechy i banany w surowej czekoladzie oraz surową czekoladę z jagodami goji. Ja wprawdzie odłamuję mikro kawałek, bo taka czekolada do najtańszych nie należy, ale jestem zdania że lepiej jeść porządne a rzadziej, niż chemiczne czekolady fioletowej krowy czy innych firm, częściej.
Póki co Melania jest chodzącym dowodem na to, że da się dziecka nauczyć lubić zdrowszą alternatywę. Mojej córce nie smakują Kinder Czekoladki, batony, delicje i inne wyjątkowo słodkie łakocie. Jeśli zdarzy się tak, że dostanie taki standardowy, sklepowy łakoć składający się z cukru i syropu glukozowo-fruktozowego, z reguły nie dojada go do końca, albo je na raty. Zdarza się nawet, że będąc w gościach zamiast zajadać cukiery jak reszta dzieciaków, moja córa wcina suszone owoce i orzeszki. Nikt mnie więc nie przekona, że nie da się odpowiednio wytrenować kubków smakowych dziecka. Po prostu to wymaga wiele czasu, cierpliwości i wpajania nawyków. Oczywiście nie zabraniam córce próbowania tych “gorszych” słodyczy, zdarza się, że jeśli o nie prosi- to dostaje. Kupuję jej wtedy to, co chce, bez obaw, bo wiem że i tak rzuci to w kąt, nie doje do końca, a już na pewno nie poprosi o więcej.
Melania bardzo lubi amarantusowe batoniki w gorzkiej czekoladzie, wręcz zajada się nimi.Skład batoników jest rewelacyjny, dlatego bez wyrzutów sumienia pozwalam jej na skonsumowanie jednego w całości. Osobiście preferuję inne łakocie, ale bardzo cieszy mnie fakt, że córeczka zajada się tak zdrowymi przekąskami ;).

Zdaniem moich domowników najlepsze muffinki to rzecz jasna moje muffinki, ale jeśli w domu nie ma moich to zarówno ja, mój mąż jak i Melcia nie gardzimy poniższym wypiekiem. Muffinki są bardzo lekkie, idealne do popołudniowej kawy lub herbaty. W dodatku paczuszka wbrew pozorom jest bardzo wydajna, dla nas starcza na około trzy desery :.

Za herbatnikami przepada nie tylko Melania, ale i ja. Lubię proste, nie za słodkie ciastka, a jeśli już są eko i mają krótki skład, to czego chcieć więcej?

Na zdjęciu poniżej jedna z naszych ulubionych czekolad: gorzka z kawałkami malin. Jej zaletą jest także fakt, że ma 50 gram i bez obaw możemy zjeść ją w całości ;).
Post wisiał na moim blogu w roboczych od dawna, ale nie mogłam się zebrać żeby do poprawić, stąd na zdjęciach dawny adres, niestety nie mam już tych zdjęć, dlatego nie mam jak poprawić podpisu…

62 komentarze

  • Matko Zabawko

    Jak widzę napis BIO to aż mną wzdryga :p Dobrze, że Melania ma takie upodobania deserowe. Chciałabym, żeby Antek miał podobne. Mimo, że roczek skończył całkiem niedawno to już na różne okazje dostawał jajko kinder niespodzianke czy bombonierki. Nie oceniam mojej rodziny dlaczego tak małemu dziecku kupili słodycze. W każdym bądź razie podziękowałam i sama je zjadłam. Jak najdłużej z K. chcemy uchronić małego od tego typu przekąsek. Wolę sama upiec muffiny czy ciasteczka zbożowe.

  • Matki Polki Fanaberie

    Super, że wpajasz Melanii dobre nawyki. Moi są prawie wszystkożerni jeśli chodzi o słodycze i mają to po ojcu bo dla mnie słodkie może nie istnieć, ale wiedzą, że słodycze są po obiedzie i w małych ilościach. Staram się też jednak piec sama bo wtedy przynajmniej wiem co jedzą 🙂

  • Iza Damsé

    Brawo 🙂 Polka co prawda jest wszystkożercą (przeze mnie), bo i ja lubię słodkie. Ale też kocha suszone owoce i orzeszki. Nie raz mając do wyboru orzechy lub czekoladę wybierała te pierwsze. Uwielbia też owoce (ale tylko niektóre) i nigdy nie pogardzi truskawką czy kiwi. Zdaję sobie sprawę, że jada niezbyt zdrowo, więc czas to zmienić. Niedawno kupiłam w Biedronce batoniki z owoców suszonych, które nam bardzo zasmakowały. Muszę odwiedzić sklep eko (mam koło pracy dwa) i zaopatrzyć się w zdrowsze słodycze.Uwielbiam też piec cista- tu możemy sami regulowac ilość cukru, albo go zastąpić czymś innym.

    • zfilizankakawy

      Dokładnie! Ja zawsze daję cukru o połowę mniej niż w przepisie i używam brązowego, czasem zastępuję go ksylitolem lub melasą. W dodatku zawsze robię z mąki pełnoziarnistej, dodaję amarantusową- własne wypieki dają nam tysiąc możliwości, by zrobić zdrowy łakoć 🙂

  • LIFE STYLERKA

    O, właśnie też miałam się spytać, gdzie można kupić tę czekoladę ale widzę, że juz jest odpowiedź:). Bardzo podoba mi się Twoje podejście do słodyczy dla dzieci.:) Ja też już przestałam jeść te sklepowe świństwa i staram się sama przyrządzać słodkości, albo sięgać po te z bio sklepów.

  • Wężowy Pamiętni

    U mnie Rita do lat 3 w ogóle nie lubila słodyczy i do teraz ma tylko kilka ulubionych. Róża to już jednak słodka dziurka ale też tylko czekoladę Najbardziej lubi. Muszę wypróbować ta czystą czekoladę. Pozdrawiam

  • Wcześniak i co dalej

    U mnie będzie ciężko ze słodyczami. Nie dlatego, że dziecko będzie takie łakome, tylko u mnie w domu sporo się przewija niezdrowych przekąsek. Przekonać męża a szczególnie babcie, które nie mają dostępu do sklepów ze zdrową żywnością, że mają go nie paść słodyczami jest trudne. Mój ma 10 miesięcy i raz dziennie dostaje coś słodkiego. Owoc, ciastko albo soczek. Ale on jest mały i uważam, że karmienie go jeszcze ciasteczkiem (babcia) między posiłkami to już przesada, bo o ile pół ciasteczka dla dużego dziecka to takie nic, to dla takiego malucha jest pełen posiłek. Ach te kochane babcie…

  • Szczypta o Mnie

    U nas to samo było przyzwyczajanie do zdrowych słodkości, u nas królują suszone owoce śliwki, rodzynki, żurawina i owoce, które cukier posiadają. Za tymi kupnymi słodkościami też Lulcia nie za bardzo przepada zje, czasem spróbuje i minę zrobi odpowiednio mówiącą, że jest nie dobre. Jak mam czas to pieczemy muffiny marchwiowo-jabłkowe, których z 5 szt Lulcia jest w stanie pochłonąć uwielbia je. Do tego gorzka czekolada, ale rzadko, latem lody, czasem łyżeczka miodu, albo dżemu własnej roboty też potrzebę słodkiego zaspokoi. Tylko szkoda, że takie nie zdrowe słodkości pakują w paczki świąteczne w z żłobku. A swoją drogą gdzie kupujesz te smakowite eko słodycze, chętnie też bym kupiła.

  • Agnieszka Lesisz

    Mój syn jak każde dziecko kocha słodycze, ale są one na drugim planie – w pierwszej kolejności wyjmuję owoce i warzywa – wszystkich chętnie próbuje, uczy się nazw i kolorów i bardzo chętnie je :))

  • Katarzyna O

    Oli bardzo lubi wszelkie domowe wypieki. Ja ogólnie nie przepadam za słodkim, więc i on dużo słodyczy nie je. Zdarza się, że zje trochę norweskiej czekolady albo tej z kinder jajka, które przynosi mu babcia. Jednak zdecydowanie bardziej lubi krakersy, herbatniki czy ciasteczka, np. z ziarnami. Muszę poszukać tych produktów w naszym sklepie ze zdrową żywnością. 🙂

  • Agnieszka Lesisz

    Mój syn jak każde dziecko kocha słodycze, ale są one na drugim planie – w pierwszej kolejności wyjmuję owoce i warzywa – wszystkich chętnie próbuje, uczy się nazw i kolorów i bardzo chętnie je :))

  • Wężowy Pamiętnik

    U mnie Rita do lat 3 w ogóle nie lubila słodyczy i do teraz ma tylko kilka ulubionych. Róża to już jednak słodka dziurka ale też tylko czekoladę Najbardziej lubi. Muszę wypróbować ta czystą czekoladę. Pozdrawiam

  • LIFE STYLERKA

    O, właśnie też miałam się spytać, gdzie można kupić tę czekoladę ale widzę, że juz jest odpowiedź:). Bardzo podoba mi się Twoje podejście do słodyczy dla dzieci.:) Ja też już przestałam jeść te sklepowe świństwa i staram się sama przyrządzać słodkości, albo sięgać po te z bio sklepów.

  • Asunai

    Jestem pełna podziwu, jak mądrą i świadomą mamą jesteś 😉 Jakoś nie wpadło mi do głowy, że kubki smakowe można wytrenować. I też pierwsze słyszę o surowej czekoladzie. Chętnie wypróbuję część z tych smakołyków, po zwykłych sklepowych moja skóra pozostawia wiele do życzenia. Może kiedyś zacznę więcej piec, bo na razie udaje mi się tylko na wyjątkowe okazje 😉

  • Asunai

    Jestem pełna podziwu, jak mądrą i świadomą mamą jesteś 😉 Jakoś nie wpadło mi do głowy, że kubki smakowe można wytrenować. I też pierwsze słyszę o surowej czekoladzie. Chętnie wypróbuję część z tych smakołyków, po zwykłych sklepowych moja skóra pozostawia wiele do życzenia. Może kiedyś zacznę więcej piec, bo na razie udaje mi się tylko na wyjątkowe okazje 😉

  • Marta K.

    U nas w domu łakocie są bardzo lubiane. Cieszę się, że chłopcy lubią moje wypieki, wtedy mogę kontrolować cukier. Kupne słodycze też są pożądane przez dzieci. Nie zabraniam im (oprócz lizaków i cukierków), jedzą żelki (nawet takie witaminowe), czekoladę, batoniki. Wszystko w granicach rozsądku, żeby znali umiar. Zgadzam się w 100 %, że zakazany owoc smakuje najlepiej 🙂

  • Magdallena M

    Bardzo fajny wpis.
    Warto uświadamiać rodziców swoich pociech, że są zdrowsze odpowiedniki łakoci, po których dziecko nie będzie tak tyło, chorowało, nie będzie miało problemów z koncentracją i z HUMORAMI. Często histerie i złości dziecka wynikają ze złej diety, ze zbyt dużej ilości słodyczy.
    Sama spróbuję cześć polecanych przez Ciebie łakoci 🙂

  • Katarzyna O

    Oli bardzo lubi wszelkie domowe wypieki. Ja ogólnie nie przepadam za słodkim, więc i on dużo słodyczy nie je. Zdarza się, że zje trochę norweskiej czekolady albo tej z kinder jajka, które przynosi mu babcia. Jednak zdecydowanie bardziej lubi krakersy, herbatniki czy ciasteczka, np. z ziarnami. Muszę poszukać tych produktów w naszym sklepie ze zdrową żywnością. 🙂

  • Wcześniak i co dalej

    U mnie będzie ciężko ze słodyczami. Nie dlatego, że dziecko będzie takie łakome, tylko u mnie w domu sporo się przewija niezdrowych przekąsek. Przekonać męża a szczególnie babcie, które nie mają dostępu do sklepów ze zdrową żywnością, że mają go nie paść słodyczami jest trudne. Mój ma 10 miesięcy i raz dziennie dostaje coś słodkiego. Owoc, ciastko albo soczek. Ale on jest mały i uważam, że karmienie go jeszcze ciasteczkiem (babcia) między posiłkami to już przesada, bo o ile pół ciasteczka dla dużego dziecka to takie nic, to dla takiego malucha jest pełen posiłek. Ach te kochane babcie…

  • Marta K.

    U nas w domu łakocie są bardzo lubiane. Cieszę się, że chłopcy lubią moje wypieki, wtedy mogę kontrolować cukier. Kupne słodycze też są pożądane przez dzieci. Nie zabraniam im (oprócz lizaków i cukierków), jedzą żelki (nawet takie witaminowe), czekoladę, batoniki. Wszystko w granicach rozsądku, żeby znali umiar. Zgadzam się w 100 %, że zakazany owoc smakuje najlepiej 🙂

  • Magdallena M

    Bardzo fajny wpis.
    Warto uświadamiać rodziców swoich pociech, że są zdrowsze odpowiedniki łakoci, po których dziecko nie będzie tak tyło, chorowało, nie będzie miało problemów z koncentracją i z HUMORAMI. Często histerie i złości dziecka wynikają ze złej diety, ze zbyt dużej ilości słodyczy.
    Sama spróbuję cześć polecanych przez Ciebie łakoci 🙂

  • Kropkowo :-))))

    Mam podobne podejście do sprawy, słodycze owszem ale kontrolowane. Nie dostaję też białej gorączki gdy u kogoś zostaje poczęstowany kinderkami czy chipsami. Ale wiadomo, lepiej unikać 🙂

  • Mama Agunia

    U nas jest podobnie. Ala może jeść słodycze głównie w przedszkolu (bo podwieczorek to czasami np. ciasto marchewkowe), na imprezach i w niedzielę. Ciasta/ciasteczka/batoniki to dla niej jeszcze nieodkryta kraina..ugryzie i oddaje. Chętnie zje małe czekoladowe jajko…raz zjadła jajko niespodziankę. Najczęściej prosi o lizaki (gł kupujemy miodowe w aptece) i lody (teraz czekamy na lato ;)). Natomiast uwielbia suszoną żurawinę czy rodzynki. Od ciastek woli winogron :).

  • Szczypta o Mnie

    U nas to samo było przyzwyczajanie do zdrowych słodkości, u nas królują suszone owoce śliwki, rodzynki, żurawina i owoce, które cukier posiadają. Za tymi kupnymi słodkościami też Lulcia nie za bardzo przepada zje, czasem spróbuje i minę zrobi odpowiednio mówiącą, że jest nie dobre. Jak mam czas to pieczemy muffiny marchwiowo-jabłkowe, których z 5 szt Lulcia jest w stanie pochłonąć uwielbia je. Do tego gorzka czekolada, ale rzadko, latem lody, czasem łyżeczka miodu, albo dżemu własnej roboty też potrzebę słodkiego zaspokoi. Tylko szkoda, że takie nie zdrowe słodkości pakują w paczki świąteczne w z żłobku. A swoją drogą gdzie kupujesz te smakowite eko słodycze, chętnie też bym kupiła.

  • agnesss 25

    Super ,że nauczyłas córke jeść te mniej szkodliwe słodycze.U mnie dziewczynki psują dziadkowie, bo kupują im co tylko chcą i oczywiście są to te śmieciowe słodycze…

  • Mamuśka Milena

    Strasznie walczyłam, żeby nikt z rodziny nie dawał mojej córce słodyczy…batony, czekoladki… wiem, że tego typu smakołyki to zło- wiem, to po sobie. Nie udało mi się niestety, albo i stety… Kiedy ktoś Hani dawał słodkie, to ona wypluwała to w tempie ekspresowym. Jedyne, co polubiła to czekoladkę z Kinder niespodzianek. Zazwyczaj weźmie gryza i na tym się kończy 🙂
    Kiedy ktoś kupuje Hani batoniki, czy czekoladę, to zawsze potarzam "dziękuję, ale Hania nie przepada za czekoladą. Następnym razem banan, albo jabłuszko wystarczy". Ten następny raz jest taki, że albo nic nie przywożą, przywożą jakąś zabawkę/ubranko, albo deserek z gerbera.
    W mojej okolicy nie ma sklepu BIO- mieszkam na wsi, a w pobliskim mieście sklep BIO został zlikwidowany ze względu na brak zainteresowania… ale.. niedługo się przeprowadzamy i będę miała 15 minut drogi do większego miasta, w którym sklepy z ekologiczną żywnością będę miała na każdym kroku 🙂

    P.S. Podziel się jakimś fajnym przepisem na muffiny 🙂 Ja gdzieś znalazłam przepis, niby fajny, że na pewno się uda i wyszedł … klops. Aż wstyd się przyznać, że muffiny mi nie wyszły :/

    • Szczypta o Mnie

      Ja się mogę podzielić fantastycznym przepisem na muffiny marchwiowo-jabłkowe:
      Składniki:
      – 2-3 średniej wielkości marchewki
      – 2 jabłka (niewielkie),
      – 2 jajka,
      – 3/4 szklanki mąki pszennej,
      – 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia,
      – 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej,
      – 1/3 szklanki cukru,
      – 1/3 szklanki oleju,
      – szczypta soli,
      – przyprawa do kawy i deserów lub mieszanka cynamonu, kardamonu i brązowego cuku.(niekoniecznie jak nie mam nie daję)
      Marchew myjemy, obieramy i ścieramy na tarce z małymi oczkami. Jabłka myjemy, obieramy, pozbawiamy gniazd i kroimy w kosteczkę. Umieszczamy je (tylko jabłka) w misce, polewamy ekstraktem, mieszamy
      i zostawiamy. W tym czasie przygotowujemy pozostałe składniki: w jednej misce umieszczamy jajka i olej – mieszamy, w drugiej pozostałe składniki suche (mąka, cukier, proszek do pieczenia, soda, sól). Mieszamy. Zawartość obu misek łączymy w jednej, dodajemy marchew i jabłka (razem z ekstraktem). Mieszamy tylko do połączenia. Gotową masę umieszczamy w foremkach na muffinki. Każdą z nich posypujemy po wierzchu mieszanką przypraw (cynamon, kardamon, cukier brązowy) lub gotową przyprawą. Pieczemy ok. 10-15 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Smacznego!

  • madziulllaaaa

    Mój Krzysiu to jest w ogóle niejadek… Wszyscy jak słyszą, że nie chce jeść obiadów to komentują, że pewnie dlatego, że je za dużo słodyczy, że zapycha się nimi w ciągu dnia. A wcale tak nie jest. Jak dostaje od kogoś Kinder Niespodziankę to interesuję go zabawka, a czekoladka mało istotna. Ktoś mu daję czekoladę – nawet czasami nie chce jej wziąć! A jak ja wezmę, to i tak nie pali się do jej jedzenia. Nie zabraniam mu słodyczy, chyba to jest najlepsze rozwiązanie, bo tak jak piszesz – zakazany owoc smakuję najlepiej. Jednak gdyby przesadzał z ich ilością to z pewnością bym na to nie pozwoliła. A tak od czasu do czasu je kilka kostek czekolady, czy kinderki, albo jakieś żelki czy gumę rozpuszczalną.

  • Matko Zabawko

    Jak widzę napis BIO to aż mną wzdryga :p
    Dobrze, że Melania ma takie upodobania deserowe. Chciałabym, żeby Antek miał podobne. Mimo, że roczek skończył całkiem niedawno to już na różne okazje dostawał jajko kinder niespodzianke czy bombonierki. Nie oceniam mojej rodziny dlaczego tak małemu dziecku kupili słodycze. W każdym bądź razie podziękowałam i sama je zjadłam. Jak najdłużej z K. chcemy uchronić małego od tego typu przekąsek. Wolę sama upiec muffiny czy ciasteczka zbożowe.

  • Matki Polki Fanaberie

    Super, że wpajasz Melanii dobre nawyki. Moi są prawie wszystkożerni jeśli chodzi o słodycze i mają to po ojcu bo dla mnie słodkie może nie istnieć, ale wiedzą, że słodycze są po obiedzie i w małych ilościach. Staram się też jednak piec sama bo wtedy przynajmniej wiem co jedzą 🙂

  • Katarzyna Balbierz - Maamaa

    Cos w tym trenowaniu jest 🙂 Jak urodzil sie Filip to zaczelam zwracac uwage na sklad produktow. Na samym poczatku zakupy trwaly okropnie dluga ale teraz juz jestem "wyszkolona" 😉 Z wielu naszych ulubionych produktow zrezygnowalam po rozeznaniu sie jakie dodatki w nich mieszkaly 😉

  • Mama Agunia

    U nas jest podobnie. Ala może jeść słodycze głównie w przedszkolu (bo podwieczorek to czasami np. ciasto marchewkowe), na imprezach i w niedzielę. Ciasta/ciasteczka/batoniki to dla niej jeszcze nieodkryta kraina..ugryzie i oddaje. Chętnie zje małe czekoladowe jajko…raz zjadła jajko niespodziankę. Najczęściej prosi o lizaki (gł kupujemy miodowe w aptece) i lody (teraz czekamy na lato ;)). Natomiast uwielbia suszoną żurawinę czy rodzynki. Od ciastek woli winogron :).

  • Iza Damsé

    Brawo 🙂 Polka co prawda jest wszystkożercą (przeze mnie), bo i ja lubię słodkie. Ale też kocha suszone owoce i orzeszki. Nie raz mając do wyboru orzechy lub czekoladę wybierała te pierwsze. Uwielbia też owoce (ale tylko niektóre) i nigdy nie pogardzi truskawką czy kiwi.
    Zdaję sobie sprawę, że jada niezbyt zdrowo, więc czas to zmienić. Niedawno kupiłam w Biedronce batoniki z owoców suszonych, które nam bardzo zasmakowały. Muszę odwiedzić sklep eko (mam koło pracy dwa) i zaopatrzyć się w zdrowsze słodycze.
    Uwielbiam też piec cista- tu możemy sami regulowac ilość cukru, albo go zastąpić czymś innym.

    • zfilizankakawy

      Dokładnie! Ja zawsze daję cukru o połowę mniej niż w przepisie i używam brązowego, czasem zastępuję go ksylitolem lub melasą. W dodatku zawsze robię z mąki pełnoziarnistej, dodaję amarantusową- własne wypieki dają nam tysiąc możliwości, by zrobić zdrowy łakoć 🙂

  • agnesss 25

    Super ,że nauczyłas córke jeść te mniej szkodliwe słodycze.U mnie dziewczynki psują dziadkowie, bo kupują im co tylko chcą i oczywiście są to te śmieciowe słodycze…

  • Mamuśka Milena

    Strasznie walczyłam, żeby nikt z rodziny nie dawał mojej córce słodyczy…batony, czekoladki… wiem, że tego typu smakołyki to zło- wiem, to po sobie. Nie udało mi się niestety, albo i stety… Kiedy ktoś Hani dawał słodkie, to ona wypluwała to w tempie ekspresowym. Jedyne, co polubiła to czekoladkę z Kinder niespodzianek. Zazwyczaj weźmie gryza i na tym się kończy 🙂
    Kiedy ktoś kupuje Hani batoniki, czy czekoladę, to zawsze potarzam "dziękuję, ale Hania nie przepada za czekoladą. Następnym razem banan, albo jabłuszko wystarczy". Ten następny raz jest taki, że albo nic nie przywożą, przywożą jakąś zabawkę/ubranko, albo deserek z gerbera.
    W mojej okolicy nie ma sklepu BIO- mieszkam na wsi, a w pobliskim mieście sklep BIO został zlikwidowany ze względu na brak zainteresowania… ale.. niedługo się przeprowadzamy i będę miała 15 minut drogi do większego miasta, w którym sklepy z ekologiczną żywnością będę miała na każdym kroku 🙂

    P.S. Podziel się jakimś fajnym przepisem na muffiny 🙂 Ja gdzieś znalazłam przepis, niby fajny, że na pewno się uda i wyszedł … klops. Aż wstyd się przyznać, że muffiny mi nie wyszły :/

    • Szczypta o Mnie

      Ja się mogę podzielić fantastycznym przepisem na muffiny marchwiowo-jabłkowe: Składniki:- 2-3 średniej wielkości marchewki- 2 jabłka (niewielkie),- 2 jajka,- 3/4 szklanki mąki pszennej,- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia,- 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej,- 1/3 szklanki cukru,- 1/3 szklanki oleju,- szczypta soli,- przyprawa do kawy i deserów lub mieszanka cynamonu, kardamonu i brązowego cuku.(niekoniecznie jak nie mam nie daję)Marchew myjemy, obieramy i ścieramy na tarce z małymi oczkami. Jabłka myjemy, obieramy, pozbawiamy gniazd i kroimy w kosteczkę. Umieszczamy je (tylko jabłka) w misce, polewamy ekstraktem, mieszamyi zostawiamy. W tym czasie przygotowujemy pozostałe składniki: w jednej misce umieszczamy jajka i olej – mieszamy, w drugiej pozostałe składniki suche (mąka, cukier, proszek do pieczenia, soda, sól). Mieszamy. Zawartość obu misek łączymy w jednej, dodajemy marchew i jabłka (razem z ekstraktem). Mieszamy tylko do połączenia. Gotową masę umieszczamy w foremkach na muffinki. Każdą z nich posypujemy po wierzchu mieszanką przypraw (cynamon, kardamon, cukier brązowy) lub gotową przyprawą. Pieczemy ok. 10-15 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Smacznego!

  • madziulllaaaa

    Mój Krzysiu to jest w ogóle niejadek… Wszyscy jak słyszą, że nie chce jeść obiadów to komentują, że pewnie dlatego, że je za dużo słodyczy, że zapycha się nimi w ciągu dnia. A wcale tak nie jest. Jak dostaje od kogoś Kinder Niespodziankę to interesuję go zabawka, a czekoladka mało istotna. Ktoś mu daję czekoladę – nawet czasami nie chce jej wziąć! A jak ja wezmę, to i tak nie pali się do jej jedzenia. Nie zabraniam mu słodyczy, chyba to jest najlepsze rozwiązanie, bo tak jak piszesz – zakazany owoc smakuję najlepiej. Jednak gdyby przesadzał z ich ilością to z pewnością bym na to nie pozwoliła. A tak od czasu do czasu je kilka kostek czekolady, czy kinderki, albo jakieś żelki czy gumę rozpuszczalną.

  • Katarzyna Balbierz - Maamaa

    Cos w tym trenowaniu jest 🙂 Jak urodzil sie Filip to zaczelam zwracac uwage na sklad produktow. Na samym poczatku zakupy trwaly okropnie dluga ale teraz juz jestem "wyszkolona" 😉 Z wielu naszych ulubionych produktow zrezygnowalam po rozeznaniu sie jakie dodatki w nich mieszkaly 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *