Dziecko,  Przemyślenia mamy

Jedynacy- dzieci wyjątkowe

Pisałam już na temat wpływu kolejności narodzin na charakter dziecka oraz krótką charakterystykę więzi łączącej bliźniaki; przyszła więc kolej na opis jedynaków. Wbrew pozorom, jedynakami nie są tylko i wyłącznie dzieci nie posiadające rodzeństwa. Jedynaczką po części jestem ja sama, podobnie jak moja siostra, gdyż dzieli nas bardzo duża różnica wieku. Różnica taka sprawia, że dzieci choć w teorii posiadają rodzeństwo, wychowują się w zasadzie bez niego lub mają bardzo ograniczony z nim kontakt. Jeśli siostra czy brat, podobnie jak ja, jest starsza kilkanaście lat i wyprowadza się z domu w wieku nastoletnim (np. do szkoły z internatem), to możemy sobie wyobrazić jak sporadyczny kontakt występuje między takim rodzeństwem. Warto jednak pamiętać, że tacy “jedynacy” posiadają także cechy typowe, wynikające z kolejności narodzin. Można więc być jedynakiem z cechami najstarszego rodzeństwa, jak i najmłodszego. 
Jedynacy to z reguły dzieci ambitne, a w dorosłym wieku dążące do perfekcji. Z racji tego, że wszelkie oczekiwania płynące od rodziców, spoczęły na barkach jednej osoby, nadzieje związane z przyszłością dziecka są ogromne, a wymagania wygórowane, jedynacy dźwigają spore brzemię. Jedynacy to ludzie zazwyczaj obowiązkowi, odpowiedzialni, łatwo wpadający w poczucie winy. Jednakże mogą przejawiać wiele cech zarówno dziecka najstarszego jak i najmłodszego- w zależności czy było wychowane w duchu egocentryzmu, czy wysokich wymagań. 
Krążące na temat jedynaków mity, że nie potrafią się dzielić, zostały kilka lat temu zdementowane przez psychologów. Dlaczego jedynacy chętniej niż dzieci posiadające rodzeństwo (w szczególności z rodzin wielodzietnych) potrafią się dzielić? Dlatego, że na co dzień nie borykają się z tym problemem i mają poczucie, że nie nie muszą nigdy o nic walczyć. Dzieci z rodzin wielodzietnych każdego dnia o coś się mocują i są tym po prostu zmęczone, dlatego gdy już uda im się coś zdobyć/wyegzekwować, niechętnie się tym dzielą. 
Uwaga rodziców i nierzadko dziadków od pierwszego dnia życia, skupiona jest w 100% na jedynaku. Dzieci te statystycznie rzadziej ulegają wypadkom czy urazom, wcześniej zaczynają mówić i szybko się rozwijają, ponadto szybko socjalizują zachowania dorosłych i z reguły są dojrzałe. Niestety, jedynacy mają problemy z nawiązywaniem kontaktów, z natury są samotnikami, wielu z nich pozostaje nieuleczalnymi egocentrykami skupionymi wokół realizowania własnych celów i potrzeb.
Mając w domu jedynaka, musimy pamiętać, że drzemie w nim ogromny potencjał i tylko od nas zależy jak zostanie on wyzwolony. Jeśli za długo będziemy traktować dziecko jak maluszka, zepsujemy go zbytnio i sprawimy, że nabierze cech rozpieszczonego, nieposłusznego egoisty. Jeśli przechylimy szalę na drugą stronę, wychowamy znerwicowane, nad-ambitne dziecko kładąc na jego barkach za wielki ciężar. 
Wychowując jedynaka stajemy więc przed bardzo trudnym zadaniem i jeśli chcemy sobie je ułatwić, najlepiej sprawmy sobie drugie maleństwo ;).
bujany fotelik

42 komentarze

  • TosiMama

    "Niestety, jedynacy mają problemy z nawiązywaniem kontaktów, z natury są samotnikami, wielu z nich pozostaje nieuleczalnymi egocentrykami skupionymi wokół realizowania własnych celów i potrzeb" – jako jedynaczka stwierdzam, że większej bzdury na nasz temat jeszcze nigdy nie przeczytałam! Patrząc na dzieci z naszego otoczenia, widzę zamknięte w sobie dzieci, które mają rodzeństwo (bo rodzice zamiast zajmować się również starszym dzieckiem, skupili swoją uwagę na noworodku i starszak cierpi), niż jedynaków. Sama szybko, łatwo i bardzo chętnie nawiązuję kontakty, dzielę się tym, co mam oraz swoim czasem i uwagą.

    • zfilizankakawy

      Po pierwsze: bez nerwów. Jeśli się z czymś nie zgadzasz- nie ma problemu, wyjaśnij. Ja napisałam wyważony post, nie mogę tylko wychwalac i sławic cnót jedynakow. Piszę nie tylko na własnym i córki przykładzie, ale także wnioski z badań psychologów. Tekst jest wyjątkowo pochlebny dla jedynakow i jako matka jedynaczki i w połowie jedynaczka jestem szczerze zdziwiona Twoim bulwersem :). Chyba byłaś zdenerwowana jak czytałaś mój wpis.

  • madame b

    To ja się postaram ułatwić życie 🙂 A tak serio mam brata z dwuletnią różnicą wieku i nie wyobrażam sobie by Michaś miałby być sam. Teraz mam z bratem mniejszy kontakt, ale jako dzieci mieliśmy wspólnych znajomych i wszystko robiliśmy razem.

  • momontop

    Ja czasem trochę żałuję, że zaraz po pierwszym dziecku nie zdecydowałam się na drugie, teraz przynajmniej by się razem bawili, a tak, to syn mnie zamęcza 😉

  • Rea

    Bardzo ciekawie napisane. Ale od każdej reguły są też wyjątki. Poslalam pierworodnego do zlobka ponieważ niesamowicie pragnął kontaktu z innymi dziecmi 🙂

  • Rosaline

    Jestem jedynaczką i niesamowicie mi z tym dobrze. To prawda, że jestem samotniczką i często mam problem z relacjami gdy poznaję nowych ludzi, ale jednocześnie umiem być sama i zawsze sobie jakoś poradzę. Nie chciałabym mieć rodzeństwa, jestem w pełni zadowolona z takiego stanu rzeczy. 🙂

    • zfilizankakawy

      Myślę, że gdy już jesteśmy dorośli instytucja rodzeństwa w 90% mogłaby nie istnieć. Rozumiem Cię więc. Tym bardziej w obecnych czasach migracji i nuklearnych rodzin, kontakty między rodzeństwem zwykle są bardzo osłabione, nawet jeśli kiedyś dzieci były zżyte. Ja cieszę się, że mam siostrę, bo to świetna osoba- po prostu; i sprawiłabym chętnie rodzeństwo Melanii, ale tylko ze względu na mnie :P. Mam wrażenie, że ostatnio tak bardzo nie chcę żeby rosła i usamodzielniała się, że traktuję ją jak dużo młodszą niż w rzeczywistości jest. Nie traktowałabym jednak decyzji o kolejnym dziecku jako inwestycji w charakter mojej córki czy jej zaplecze towarzyskie na przyszłość 😉 . Rodzeństwo jest, a potem znika, zakłada własne rodziny i tyle po nim 😛

  • Lady Shepard

    ja jestem leniwą jedynaczką właściwą (nie posiadam rodzeństwa), sprawiającą wrażenie (na pierwszy rzut oka) egocentryczki zadzierającej nosa i wszechwiedzącej (nic na to nie poradzę, że potrafię niewiedzę nadrabiać miną), choć generalnie mam tendencje do zbawiania świata i pomagania każdej potrzebującej osobie w moim otoczeniu. Zawsze najpierw myślę o innych (co odrobinę jest moim przekleństwem). Niby łatwo nawiązuję kontakt z ludźmi, ale nikt nie wie ile wysiłku mnie to kosztuje 😛 Łączę w sobie wiele cech wzajemnie wykluczających się, ale to pewnie wina mojego znaku zodiaku 🙂

  • Matka Antyterrorystka

    Powiem Ci, że póki co obserwując moją Młoda muszę stwierdzić, że dzielić się potrafi, uwielbia kontakt z ludźmi dorosłymi i dziećmi. Jak będzie dalej- nie wiem, może za jakiś czas będzie miała rodzeństwo 🙂 ale to dalekie jeszcze plany.

  • Matka Antyterrorystka

    Powiem Ci, że póki co obserwując moją Młoda muszę stwierdzić, że dzielić się potrafi, uwielbia kontakt z ludźmi dorosłymi i dziećmi. Jak będzie dalej- nie wiem, może za jakiś czas będzie miała rodzeństwo 🙂 ale to dalekie jeszcze plany.

  • TosiMama

    "Niestety, jedynacy mają problemy z nawiązywaniem kontaktów, z natury są samotnikami, wielu z nich pozostaje nieuleczalnymi egocentrykami skupionymi wokół realizowania własnych celów i potrzeb" – jako jedynaczka stwierdzam, że większej bzdury na nasz temat jeszcze nigdy nie przeczytałam! Patrząc na dzieci z naszego otoczenia, widzę zamknięte w sobie dzieci, które mają rodzeństwo (bo rodzice zamiast zajmować się również starszym dzieckiem, skupili swoją uwagę na noworodku i starszak cierpi), niż jedynaków. Sama szybko, łatwo i bardzo chętnie nawiązuję kontakty, dzielę się tym, co mam oraz swoim czasem i uwagą.

    • zfilizankakawy

      Po pierwsze: bez nerwów. Jeśli się z czymś nie zgadzasz- nie ma problemu, wyjaśnij. Ja napisałam wyważony post, nie mogę tylko wychwalac i sławic cnót jedynakow. Piszę nie tylko na własnym i córki przykładzie, ale także wnioski z badań psychologów. Tekst jest wyjątkowo pochlebny dla jedynakow i jako matka jedynaczki i w połowie jedynaczka jestem szczerze zdziwiona Twoim bulwersem :). Chyba byłaś zdenerwowana jak czytałaś mój wpis.

  • momontop

    Ja czasem trochę żałuję, że zaraz po pierwszym dziecku nie zdecydowałam się na drugie, teraz przynajmniej by się razem bawili, a tak, to syn mnie zamęcza 😉

  • madame b

    To ja się postaram ułatwić życie 🙂 A tak serio mam brata z dwuletnią różnicą wieku i nie wyobrażam sobie by Michaś miałby być sam. Teraz mam z bratem mniejszy kontakt, ale jako dzieci mieliśmy wspólnych znajomych i wszystko robiliśmy razem.

  • Rosaline

    Jestem jedynaczką i niesamowicie mi z tym dobrze. To prawda, że jestem samotniczką i często mam problem z relacjami gdy poznaję nowych ludzi, ale jednocześnie umiem być sama i zawsze sobie jakoś poradzę. Nie chciałabym mieć rodzeństwa, jestem w pełni zadowolona z takiego stanu rzeczy. 🙂

    • zfilizankakawy

      Myślę, że gdy już jesteśmy dorośli instytucja rodzeństwa w 90% mogłaby nie istnieć. Rozumiem Cię więc. Tym bardziej w obecnych czasach migracji i nuklearnych rodzin, kontakty między rodzeństwem zwykle są bardzo osłabione, nawet jeśli kiedyś dzieci były zżyte. Ja cieszę się, że mam siostrę, bo to świetna osoba- po prostu; i sprawiłabym chętnie rodzeństwo Melanii, ale tylko ze względu na mnie :P. Mam wrażenie, że ostatnio tak bardzo nie chcę żeby rosła i usamodzielniała się, że traktuję ją jak dużo młodszą niż w rzeczywistości jest. Nie traktowałabym jednak decyzji o kolejnym dziecku jako inwestycji w charakter mojej córki czy jej zaplecze towarzyskie na przyszłość 😉 . Rodzeństwo jest, a potem znika, zakłada własne rodziny i tyle po nim 😛

  • Rea

    Bardzo ciekawie napisane. Ale od każdej reguły są też wyjątki. Poslalam pierworodnego do zlobka ponieważ niesamowicie pragnął kontaktu z innymi dziecmi 🙂

  • Anka Cha-Sk

    Kurczę, przecież się nie znamy, a tak na forum piszesz o mnie wszystko 😉 Jestem jedynaczką, kto chce we mnie widzieć egoistkę lub egocentryczkę to zobaczy, dla wielu jestem jednak do zniesienia 🙂 Stwierdzam jednak z całą pewnością, że żywot jedynaka nie jest lekki, łatwy i przyjemny. Często dość samotny. Dlatego nie zwlekałam długo z rodzeństwem dla pierworodnego 🙂

  • bizimummy

    Z różnicą wieku to prawda. Mam brata o 3 lata młodszego i drugiego o 22 lata młodszego. Z maluchem łączą mnie zupełnie inne relacje. Młody zachowuje się jak typowy jedynak, bo nie wychowuje się z rodzeństwem.

    • zfilizankakawy

      Typowy jedynak czy raczej przejawia cechy typowe dla najmłodszego dziecka, takiej maskotki rodzinnej? Bo z reguły Ci dużo młodsi są bardziej egoistyczni, spychają odpowiedzialność na innych, są mniej dojrzali, typowi lawiranci i bajeranci ;). Oczywiście to po części generalizowanie, ale statystycznie tak właśnie bywa. Jedynacy natomiast zwykle są bardziej odpowiedzialni i dojrzali, ale jakoś tak mam wrażenie, że Wasz brat należy do tej pierwszej kategorii 😛 Tak wnioskuję z tonu Twojej wypowiedzi 😉

  • Anka Cha-Sk

    Kurczę, przecież się nie znamy, a tak na forum piszesz o mnie wszystko 😉 Jestem jedynaczką, kto chce we mnie widzieć egoistkę lub egocentryczkę to zobaczy, dla wielu jestem jednak do zniesienia 🙂 Stwierdzam jednak z całą pewnością, że żywot jedynaka nie jest lekki, łatwy i przyjemny. Często dość samotny. Dlatego nie zwlekałam długo z rodzeństwem dla pierworodnego 🙂

  • bizimummy

    Z różnicą wieku to prawda. Mam brata o 3 lata młodszego i drugiego o 22 lata młodszego. Z maluchem łączą mnie zupełnie inne relacje. Młody zachowuje się jak typowy jedynak, bo nie wychowuje się z rodzeństwem.

    • zfilizankakawy

      Typowy jedynak czy raczej przejawia cechy typowe dla najmłodszego dziecka, takiej maskotki rodzinnej? Bo z reguły Ci dużo młodsi są bardziej egoistyczni, spychają odpowiedzialność na innych, są mniej dojrzali, typowi lawiranci i bajeranci ;). Oczywiście to po części generalizowanie, ale statystycznie tak właśnie bywa. Jedynacy natomiast zwykle są bardziej odpowiedzialni i dojrzali, ale jakoś tak mam wrażenie, że Wasz brat należy do tej pierwszej kategorii 😛 Tak wnioskuję z tonu Twojej wypowiedzi 😉

  • Lady Shepard

    ja jestem leniwą jedynaczką właściwą (nie posiadam rodzeństwa), sprawiającą wrażenie (na pierwszy rzut oka) egocentryczki zadzierającej nosa i wszechwiedzącej (nic na to nie poradzę, że potrafię niewiedzę nadrabiać miną), choć generalnie mam tendencje do zbawiania świata i pomagania każdej potrzebującej osobie w moim otoczeniu. Zawsze najpierw myślę o innych (co odrobinę jest moim przekleństwem). Niby łatwo nawiązuję kontakt z ludźmi, ale nikt nie wie ile wysiłku mnie to kosztuje 😛 Łączę w sobie wiele cech wzajemnie wykluczających się, ale to pewnie wina mojego znaku zodiaku 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *