Związki

Organizacja ślubu i wesela – perfekcyjnie i szybko

Organizacja własnego ślubu i wesela to nie lada wyzwanie. Potrzeba tu zdolności logistycznych, kreatywności, zdecydowania, cierpliwości i wyobraźni. Nie dziwi mnie fakt, że państwo młodzi coraz częściej zlecają to profesjonaliście, ograniczając swoją rolę do koniecznego minimum. Z drugiej strony, dla mnie było to wspaniałe przeżycie: móc zorganizować coś pięknego, o czym zawsze marzyłam. Miałam okazję nie tylko zrealizować własne wizje i pragnienia, ale także sprawdzić się jako organizator i  koordynator sporego przedsięwzięcia.

Data wesela

W naszych warunkach geolokalizacyjnych i zmienności aury ciężko jest być w jakimkolwiek stopniu pewnym pogody na dzień naszego ślubu i wesela. Choć wiele osób pytało mnie ze zdziwieniem czemu wybraliśmy zimny marzec, ja nawet nie pomyślałam o zmianie daty na „cieplejszy” miesiąc. Uparcie obstaję, że gwarancji pogody w Polsce nie ma ani w marcu, ani w kwietniu, ani w maju, czerwcu, lipcu czy sierpniu. Byłam niedawno na majowym weselu. Było chłodno i padało. A co się działo 30 marca 2019 roku? Słońce grzało tak mocno i było tak pięknie, że pomimo płaszczy wystąpiliśmy z Panem Młodym w samych ubraniach ślubnych. Nie tylko my jednak byliśmy ubrani lekko, nasi gości również zrzucili płaszcze podczas uroczystości zaślubin. Jeśli więc wybierasz datę swojego ślubu i tak jak my marzysz o ślubie w plenerze, nie sugeruj się porą roku. Ostatnimi czasy jesień jest piękniejsza niż wiosna, a lato potrafi być zaskakująco kapryśne. Wybierz miesiąc, który darzysz sentymentem, albo po prostu lubisz lub stało się wtedy dla Was coś ważnego. Może ktoś zasugeruje Ci datę, kiedy wymarzony lokal nie jest zarezerwowany albo będzie wtedy szansa, że zagra dla Was ulubiony dj? Zamiast myśleć o pogodzie, bierz pod uwagę realia i rzeczy istotne. Tym bardziej, że ani słońce, ani ciepło nie są gwarantem udanej zabawy.

Miejsce ślubu

Odkąd tylko przemknęło mi przez głowę, że kiedyś wezmę ślub, w mojej wyobraźni zaczął się tworzyć obraz tego dnia. Będąc pierwszy raz w klasie I liceum w Łagiewnikach na mszy, zamarzyłam sobie by tam zorganizować ślub. Zachwyciła mnie strzelistość, lekkość, prostota i jasność tego miejsca. Marzyłam, że to tam powiem sakramentalne „tak”. Nie mogłam niestety nigdy tego marzenia spełnić. Wiedziałam więc, że mój ślub cywilny musi być jak z bajki, na 100% taki jakiego pragnę. Ceremonia w plenerze marzyła mi się od dawna. Choć brałam pod uwagę wesele w plenerze, to jednak stchórzyłam właśnie przez wzgląd na zmienność aury. Plener to plener i nie wyobrażam sobie spędzić całej nocy w zamkniętym i ogrzewanym namiocie. Ślubu w plenerze odpuścić jednak nie mogłam, bo nie przerażało mnie pół godziny stania pod parasolem. Wiedziałam czego chcę i dopięłam swojego. O organizacji ślubu w plenerze już Wam pisałam. Nie zawsze jest to takie proste, ale dla chcącego nie ma rzeczy niemożliwych. Na nasz ślub wybraliśmy zabytkowy dworek kościuszkowski, mieszczący się nieopodal miechowskiego parku. Przepiękne miejsce, z pięknym ogrodem. Tam też przygotowywałam się do zaślubin: byłam czesana, malowana i ubierana. Wspaniały czas, cudowne miejsce pod względem fotograficznym i wymarzone wręcz na przysięganie ukochanej osobie. Poczułam się tam jak w innej epoce, wszystko było bardziej podniosłe, a zarazem niezwykle intymne i naturalne. Powiem nieskromnie: to był piękny ślub, inny niż wszystkie na których byłam.

ślub w plenerze

Miejsce wesela

Coraz częściej pary biorące tylko ślub cywilny decydują się na ceremonię zaślubin odbywającą się w miejscu wesela. To doskonały pomysł, osobiście bardzo mi się podoba. Oszczędza czas, podnosi komfort – nie trzeba jeździć z miejsca na miejsce czy organizować środka transportu dla gości. Wszystko jest na miejscu. W Małopolsce istnieje wiele pięknych miejsc, które oferują takie rozwiązania – odsyłam do wpisu i zachęcam do skorzystania z takiej wygody. My zastanawialiśmy się nad organizacją wesela w Dworku, ale niestety miejsce to w żaden sposób nie nadawało się na huczną imprezę. W grę wchodziłby jedynie ogród, ale jak już wspominałam, bałabym się tak ryzykować w Polsce przez wzgląd na kapryśną pogodę. Dla mnie bardzo ważne było to, gdzie zorganizujemy nasze wesele. Chciałam, żeby miejsce miało piękną, skromną salę dającą szerokie możliwości dekoracji. Zjeździliśmy najpiękniejsze miejsca w Małopolsce, ale niestety wszystkie były zbyt duże na nasze wymagania lub znajdowały się zbyt daleko od miejsca ślubu. W efekcie zdecydowaliśmy się na Karczmę Cekierówka znajdującą się w podkrakowskim Kocmyrzowie, która zachwyciła nas przepyszną kuchnią i piękną, drewnianą salą na poddaszu. Bardzo chciałam zorganizować wesele w stylu rustykalnym, a ta sala dawała takie możliwości. Bogaty sufit pełen światełek, wiszące nad stołami deski ze zwisającą zielenią, masa białych goździków i eustomy . To było to, o czym marzyłam i co pięknie współgrało z prostotą tej sali. Efekty możecie podziwiać na zdjęciach dołączonych do tego postu.

Niebawem na blogu druga część wpisu. Tym razem opowiem Wam czym się kierować wybierając fotografa, oprawę muzyczną i resztę profesjonalistów obsługujących naszą imprezę weselną.

jak ubrać salę weselną

ślub boho

Autorką zdjęć z Naszego Dnia Ślubu, które zamieszczone są w tym wpisie jest Aleksandra Błaszkowska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *