Dziecko,  Przemyślenia mamy,  Uroda

Twardy orzech do zgryzienia ;)

Natchnieniem tego postu stała się dolegliwość mojego malutkiego sąsiada z rodzinnego miasta. 
Dolegliwość dość częsta i u dzieci i u dorosłych, ale niestety przykra i jeśli długo się utrzymuje to poważna w skutkach. Mowa tu o zaparciach. 
Melania gdy była młodsza cierpiała  na zaparcia lub zatwardzenie dość często. Jakie stosowałam wtedy na to sposoby?
Przede wszystkim suszone śliwki
Moja córa zajada ze smakiem różne suszone owoce, śliwki wprawdzie nie należą do jej ulubionych, ale jedną byłam w stanie w nią “wmusić”. Często ta jedna pomagała, a jeśli nie brałam się za…
Kompot.
Właśnie z suszonych śliwek i jabłek. Taki kompot dosładzałam miodem, a Melusi takie słodkie kompoty zawsze smakowały, więc wypijała dwie szklaneczki i z reguły pomagało.
Siemię lniane.
Tego na córze nie próbowałam, ale na mnie działa rewelacyjnie. Siemię lniane posiada miliony innych zalet, prócz wspomagania trawienia. Siemię lniane reguluje poziom cholesterolu, zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe (z siemienia przecież tłoczy się bardzo zdrowy olej lniany), obniża poziom cukru we krwi i zawiera cenne mikroelementy takie jak: cynk, magnez oraz żelazo.
Kiszona kapusta
Tego sposobu również nie praktykowałam na córze. Podaję jej surówki z kapustką, ale nie w celu działania przeczyszczającego. Sok z kapusty lub zjedzenie jej w dużych ilościach wpłynie rewelacyjnie na perystaltykę, a jeśli popijemy ją jogurtem 😉 o to już mamy rewolucję gwarantowaną 😛
Woda
W szczególności na czczo. Bardzo zdrowe jest w ogóle zaczynanie dnia szklanką wody, najlepiej z sokiem z cytryny i/lub łyżeczką miodu. Miałam okres, że codziennie wypijałam taki koktajl zdrowia na czczo- chyba muszę do tego powrócić…
Ruch
Nie ma lepszego sposobu na pobudzenie jelit do pracy niż ruch. To działa i na dzieci i na dorosłych. W taką pogodę ciężko “wypocić” malucha, ale spokojny spacer – jeśli nie pomoże- na pewno na zaszkodzi 🙂
Profilaktyka
Chyba nikogo nie muszę przekonywać, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Odkąd zaczęłam ulepszać naszą dietę do granic doskonałości ;), zaparcia Meli całkowicie zniknęły. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałyśmy taki problem… Co polecam? Kasze- kiedyś rozpisywałam się o ich cudownych właściwościach, mają mnóstwo błonnika, są wyjątkowo zdrowe. Otręby pszenne- źródło błonnika. Ja dodaję je do błonnika, wszelkich ciast i ciastek (nikt z mojej familii się jeszcze nie kapnął;) oraz jeśli czasem zdarza mi się robić kotlety, to oczywiście są w panierce. Surowe, sezonowe warzywa
i owoce
– szczególnie warzywa, kórą goszczą na naszym stole codziennie i niemal do każdego posiłku, za owocami nigdy nie przepadałam, ale mam kilka ulubionych np. truskawki, agrest, brzoskwinie i śliwki, a z egzotycznych kiwi czy khaki.  Pełnoziarniste produkty- zawsze
i wszędzie. Zarówno mąka, pieczywo jak i makarony. Zdrowe oleje- mój hit to oczywiście kokosowy i rzepakowy (zimnotłoczone, nierafinowane), ale stosowałam także palmowy czy lniany, 
Czystek- i inne zdrowe napoje jak zielona czy biała herbata (ale takie z prawdziwego zdarzenia, a nie Saga z torebki), zioła takie jak dziurawiec itd. 
Jest wiele sposobów na zaparcia czy zatwardzenie, mam nadzieję, że zawarłam te najważniejsze 
i najskuteczniejsze. Pamiętajcie, że zdrowy tryb życia w znacznej mierze zapobiega takim dolegliwościom, ale jeśli zdarzy nam się ta nieprzyjemna sprawa warto sięgnąć najpierw po naturalne sposoby, a dopiero na końcu biec do apteki.

Melania ma na sobie:
pompon spinka- hand made
wełniana apaszka- sh
kurtka- Pepco
sweterek- upolowany w secodna hand przez babcię (w składzie jedwab i wełna!)
tutu- mój hand made
legginsy- Penney’s (nie przewidziałam tego, że będą za krótkie, nie tak dawno były w sam raz, wybaczcie więc różową falbankę skarpetek- miało jej nie myć 🙁
trzewiki- emel

18 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *