• Dziecko,  Zdrowie

    Słodycze w diecie dziecka

    Nigdy nie zabraniałam córce jeść słodyczy. Uważam, że zakazany owoc smakuje lepiej i zabranianie dziecku próbowania i odkrywania smaków prowadzi często do odwrotnych skutków.  Nigdy nie było też tak, że mieliśmy tajemniczą szafkę pełną śmieciowych batonów, bezwartościowych chrupek i czekolad z nadzieniem. Po co niepotrzebnie kusić? 😉 Wiedziałam, że najlepszym sposobem na słodycze będzie ich umiejętne dobieranie i ustalenie kiedy  córka może je jeść.  Pozwalam córze jeść słodkie codziennie po obiedzie (podobnie jak sobie :P), jednak w niewielkich ilościach. Bardzo zwracam uwagę na jakość deseru. Jeśli zdarza się tak, że nie ma u nas wypieku mojej roboty (a zdarza się to bardzo rzadko), wtedy pozwalam małej na “kupny” łakoć.  Jako…

  • Dziecko,  Przemyślenia mamy,  Związki

    Czy warto mieć dzieci?

    Posiadanie dzieci to największe zobowiązanie i wyzwanie jakiego można się podjąć w życiu. Decydując się na dzieci podejmujesz ryzyko i sprawdzian tego, jakim człowiekiem jesteś. Żadne ekstremalne wspinaczki po górach, wyzwania podejmowane w pracy, spłata kredytu- nic nie równa się takiej odpowiedzialności jak odpowiedzialność za drugiego człowieka, w dodatku do końca życia. Dziecko to zupełnie osobny byt, który jest częścią Ciebie, to wolna istota, której musisz zapewnić godne życie, to człowiek, któremu dajesz możliwości, nie mogąc jednocześnie oczekiwać, że spełni Twoje ambicje- posiadanie dziecka zawiera w sobie cały ogrom paradoksów, które trzeba pojąć dla dobra istotki, którą nosiłaś pod sercem i wydałaś na świat- nie tylko dla siebie, a nawet…

  • Przemyślenia mamy

    Doświadczenie, które zmieniło moje życie

              Dzień trzeci wyzwania, dla mnie chyba najtrudniejszy. Wydarzeń, które znacząco zmieniły moje życie było bowiem kilka. Gdy zasypiając myślałam o dzisiejszym wpisie zastanawiałam się, która zmiana była najistotniejsza. Przeprowadzka do Żywca? Nie wynikła przecież z niczego. Cofam się więc. Ślub, ciąża? Także nie spadły z księżyca. Dochodzimy do sedna… Małego winowajcy, sprawcy wszystkich zmian, cyngla i spustu.            Mam niespełna 16 lat (ciągle to niespełna bo urodziłam się 29 listopada 😉 i decyduję uczyć się w jednym najlepszych (onego czasu, niestety wszystko się zmienia) liceum w Krakowie i Małopolsce. Chciałam uciec od demonów, nie wyobrażałam sobie dalej ciągnąć swoją historię i…

  • Przemyślenia mamy

    Być matką w teorii i praktyce

             Była sobie pewna mama: mama w praktyce, choć jednak w teorii. Mama miała na imię Barbara i była idealną gospodynią, ciepłą i czułą mamą, wyrozumiałą żoną. Podłoga w jej domu zawsze lśniła czystością, obiad zawsze dwudaniowy parował na stole i nęcił zapachem, a ona każdą wolną chwilę spędzała z małą córeczką- Kasią.       Z boku stałam ja- zwykle z nosem w książkach, niby niewidząca, a jednak chłonąca każdy szczegół życia takiej mamy. Świadoma, dorosła siostra- miałam okazję widzieć i obserwować, poznawać, wyrabiać sobie zdanie.        Mama na kilka etatów, perfekcyjna, zabiegana, niemająca czasu na książkę, na film, na życie. Niby szczęśliwa, ale…

  • Przemyślenia mamy

    Granica szczerości

                Ostatnio pojawił się u Sabiny wpis na temat piętna otyłości, po czym podjęła go również Valium tutaj. Nie mogłam obok tematu przejść obojętnie. Choć nigdy gruba nie byłam, ba, ja nie byłam nawet gram otyła, to niestety z tym piętnem otyłości żyję do dziś.             Miałam szczęście urodzić się w całkiem zwyczajnej rodzinie. Moja mama jest skromną, perfekcyjną panią domu, chorobliwie pedantyczną szaloną kobietą, która aktualnie spełnia się prowadząc mikro biznes, a mój tata to typowy skromny, małomówny bread winner, w którym drzemie niespełniona, artystyczna dusza (tak, tak- dobrze widzicie, jestem wierną kopią obojga…). Mój tata do najczulszych nie należy i do…

  • Przemyślenia mamy

    Jak się zmieni Twoje życie po urodzeniu dziecka

            “Będą bolały Cię piersi”, “Bezpowrotnie zmieni Ci się ciało i figura”, “Nie prześpisz żadnej nocy w całości przez pierwszy rok”, “Kolki”, “Choroby”, “Lekarze, szczepionki!”, “Nie ogarniesz dziecka”, “Płacz, płacz, płacz”, “Połóg”, “Będziesz chronicznie zmęczona”, “Na nic innego niż dziecko nie znajdziesz czasu”, “Twoje życie zmieni się o 180 stopni- nie będziesz wychodzić z domu, będziesz chodzić śmierdząca i ubrudzona dziecięcymi wydzielinami” itd., itp.- tysiące haseł, które mają za zadanie “dodać Ci otuchy”, gdy oznajmiasz wszem i wobec, że pod sercem nosisz dziecko.           Szczerze- do tej pory nie mogę tego pojąć. Jeśli mówią to rodzice, to śmiem twierdzić, że musieli nas nienawidzić… Jeśli…

  • Dziecko,  Przemyślenia mamy

    Dla mojej córki

            Wstyd się przyznać (skusiła mnie tematyka…), ale oglądałam ostatnio “Rozmowy w toku” pod tytułem mniej więcej takim: “Bądź seksbombą a nie matką polką”. Występowały tam pary przedstawiające ów światopogląd, w tym jeden pan fanatyk robiący samodzielnie swojej żonie piling kawitacyjny oraz masujący ją bańką chińską. Ja nie mówię, żeby żon nie masować. Ja bym się bardzo cieszyła jakby mnie mąż kilka razy w tygodniu pachnącym olejkiem wieczorem wymasował, ale jakby wyciągnął bańkę chińską w obawie o mój cellulit, to chyba bym mu tą banią po twarzy kilka razy przejechała…        Pytam się: o co kaman? Bo inaczej zapytać nie umiem. Mogę rzec bardziej górnolotnie:…

  • Dziecko,  Przemyślenia mamy

    Macierzyństwo raz a dobrze

    Po trzydziestce zamykam fabrykę – to powiedziałam ex mężowi jeszcze grubo przed trzydziestką. Mówiłam, że jeśli chce więcej potomstwa to musi się wyrobić w odpowiednim czasie. Po namyśle i wysłuchaniu argumentów dlaczego tak postanowiłam, przyznał mi rację i bez dyskusji zgodził się na mój warunek. Dyskutowaliśmy o ilości pociech i doszliśmy do wniosku, że przy takim limicie czasu prawdopodobnie dwójka to maks. Ja byłam skłonna bardziej ku jednemu, a mój ex ku trójce. Tak czy siak z trójką moglibyśmy się nie wyrobić, więc poprzestało na zaplanowanej dwójce. Mijały miesiące. Melania z pleców przewróciła się na brzuszek, zaczęła raczkować, mówić, chodzić, poszła do przedszkola. Newralgiczna różnica wieku przepowiadająca tragedię zaczęła przeobrażać…

  • Przemyślenia mamy

    7 rzeczy, których o mnie (prawdopodbnie) nie wiedzieliście

    Podobno taki temat wpisu jest ciekawy dla czytelnika, gdyż przybliża mu osobę blogera, czy też osoby piszącej bloga (jak wolę siebie nazywać). Postanowiłam więc podzielić się z Wami prawdą o mnie, dokładnie w tym czasie gdy okazało się, że ta zabawa krąży już po blogerskim półświatku. Początkowo chciałam zamieścić 10 prawd dotyczących mojej egzystencji, ale po namyśle postanowiłam dołączyć do zabawy w takiej formie w jakiej jest, czyli podzielić się z Wami siedmioma faktami na mój temat. Nie zostałam bezpośrednio zaproszona do zabawy, więc i ja pozostawiam Wam wolną rękę. Jeśli komuś podoba się pomysł na taki wpis- zachęcam, chętnie dowiem się więcej o Was wszystkich :). 1. Jestem piegusem.…

  • Przemyślenia mamy,  Uroda,  Zdrowie

    Sport? Mam na to czas tylko w domu.

    W liceum rozpoczęłam przygodę z kursem tańca. Z powodu niemożności znalezienia partnera (raz był, raz nie- mężczyźni są niechętni takim sportom:P) tańczyłam dość nieregularnie. Miałam jednak zmobilizowane koleżanki i wieczorami, w przerwie od nauki, biegałyśmy. To był fajny czas. Będąc na studiach odkryłam tańce indywidualne. Wyciągnęłam koleżankę i regularnie chodziłyśmy na najróżniejsze odmiany: dance hall, sexi dance itd. Oprócz tego chodziłyśmy też na aerobik. Zawsze ćwiczyłam też regularnie w domu. Nie stroniłam od sportu. W miarę możliwości uczyłam się nowych jak narty i łyżwy, z których pierwsze opanowałam przyzwoicie.

  • Przemyślenia mamy

    Niemożliwe staje się możliwym

    Post oparty na wydarzeniach autentycznych.  Bez ściemniania. Bez farmazonów. Nie mam powodu ubarwiać. Dlaczego to zaznaczam? Bo jakiś czas temu znajoma za studiów, powiedziała, że nie dowierzała w moje historie na temat poszukiwana pracy w Żywcu, dopóki sama nie była tutaj na rozmowie. Zaznaczam: to nie jest historia zmyślona! Od mniej więcej dwóch lat zarejestrowana jestem w Urzędzie Pracy. Nie mam prawa do zasiłku, jestem tam dlatego że NA PRAWDĘ szukam pracy. Byłam już na kilkudziesięciu rozmowach, które w Żywcu zawsze kończyły się fiaskiem. Czasem propozycje pracodawców były mega bezczelne. Do tej pory pamiętam pewną rozmowę. Poszukiwali lektora języka angielskiego, wysłałam cv, zaprosili mnie na rozmowę. Na rozmowie stwierdzili, że…

  • Dziecko,  Przemyślenia mamy

    Chowasz czy wychowujesz?

    Przeczytałam wczoraj na blogu Matki Niepolki super wpis na temat wychowywania dziecka przez pryzmat jego osoby, a raczej w kulcie jego własnej osoby. Mówiła o typowym skrajnym, bezstresowym wychowaniu, które możemy teraz zauważyć na ulicach, placach zabaw, w szkole itp. O takim wychowywaniu, gdzie dziecku nie zwraca się uwagi w ogóle i wszystkie jego działania jakoś się tłumaczy lub “zwala” na karb osób trzecich. Pozwolę sobie zacytować Niepolkę :  “…nie ma ochoty przeprosić? – nie przeprasza… …nie ma ochoty rozmawiać? – nie rozmawia… …uderzył? – może ktoś zasłużył… …pyskował? – zawalczył o swoje…” Źródło: http://niepolka.blogspot.com/2014/10/moje-dziecko-moze-wszystko.html Zaczęłam się trochę nad tym zastanawiać i doszłam do wniosku, że może to nie kwestia wychowywania…

  • Przemyślenia mamy

    Poświęcenie nie tak szlachetne.

           Dziś post o poświęceniu. Nie chcę pisać o górnolotnym poświęceniu z jakim z reguły kojarzy nam się to słowo, ale o takim codziennym, zwykłym.        Słowo matka samo w sobie zawiera element poświecenia. Poświęcenie czasu, błogich nocy, a nawet ciała i zdrowia. Godząc się na bycie matką, godzimy się na mniejsze lub większe poświęcenie. Słowo kobieta, już samo w sobie, łączy się ze słowem poświęcenie. To z reguły kobieta poświęca siebie, swoją karierę, marzenia dla niekoniecznie wyższych celów ale np. dla partnera/męża/konkubenta, czasem szefa, brata, ojca.             Kobieta ma naturalną zdolność, a nawet tendencję do poświęcania się, do odpuszczania swoich celów…

  • Przemyślenia mamy

    Kropla drąży skałę.

            Odkąd przyszłam na świat minęło już prawie 26 lat, a ja wciąż czuję się jak nastolatka. Nie czuję się dorosła, czasem nawet zapominam, że jestem już mamą i żoną, że prowadzę takie życie jak moi właśni rodzice, choć wciąż czuję się ich niedorosłym dzieckiem! Jak to jest możliwe, że wczoraj byłam szaloną maturzystką, a dziś prowadzę córkę do przedszkola… Nie tak dawno mama śpiewała mi  na dobranoc “Ta Dorotka, ta malutka”, teraz to ja śpiewam moją ulubioną kołysankę razem z córą.       Czas biegnie tak szybko, że nawet tego nie widzimy jak się starzejemy. Dopiero obserwacja zmieniających się twarzy i sylwetek moich znajomych sprawia,…